Jak wyjść z długów?

Jak wyjść z długów? Metoda 5 kroków

Tak naprawdę wszyscy mamy długi. Polska jest tak gigantycznie zadłużona, że praktycznie rodzimy się ze sporym zadłużeniem. Do tego, przez całe dorosłe życie kumulujemy długi prywatne. Zadłużamy się na mieszkanie, samochód, sprzęt AGD i wszystko inne, co tylko możliwe. Nie ma w tym nic dziwnego, życie jest krótkie i kruche, a dzięki kredytom, marzenia możemy spełniać od razu. Jeśli radzimy sobie z obsługą zadłużenia to także nie dramat. Niestety, z danych BIK wynika, że trzy miliony z nas sobie nie radzi. Jak zatem wyjść z długów?

Krok pierwszy- zatrzymaj spiralę

Proste, ale i skomplikowane, bo jeśli do tej pory byłeś przyzwyczajony, ze w razie jakichkolwiek problemów dzwonisz do uroczej pani z banku lub co gorsza, jeszcze milszej z kredytowej firmy parabankowej, na pewno nie będzie ci łatwo. Wykonaj spektakularny gest, znany z amerykańskich filmów i potnij swoją kartę kredytową, a numery do uroczych pań wyrzuć z telefonu. Musisz pozbyć się nawyku sięgania po kolejne pożyczki. Jeśli pomocy szukałeś u rodziny i znajomych, zlicz swoje zadłużenie. Być może nie pamiętasz już, dlaczego szwagier się do ciebie nie odzywa. Te długi zwykle nie są pisemne, nie podlegają oprocentowaniu, ale mogą przysporzyć ogromnych problemów w życiu. Pamiętaj, że pomoc i wsparcie najbliższych będzie ci teraz bardzo potrzebne.

Krok drugi- poznaj wroga

W wielu przypadkach jest tak, że po prostu nie wiemy, ile i jakie długi mamy. O prywatnych pożyczkach musimy po prostu pamiętać. Krótki spis na pewno odświeży ci wspomnienia dni, w których wykonywałeś telefon i prosiłeś o 200 zł do przysłowiowego pierwszego. W przypadku pożyczek formalnych sięgnij po umowy. Z każdą instytucją z pewnością zawarłeś je w formie pisemnej. Cóż, być może w swoim roztargnieniu pogrubiłeś dokumenty? Wystąp z zapytaniem do BIK. Podstawowy raport, z pełnym zestawieniem zadłużenia otrzymasz bezpłatnie. Pamiętaj, że raz na 6 miesięcy wolno ci skorzystać z informacji za darmo. Jedyna opłata to złotówka, którą zapłacisz za kod identyfikacyjny przez płatny SMS. Przyjrzyj się także innym zaległościom: w czynszu, opłatach za media, abonamentach. Nie chcesz, chyba aby któregoś dnia, zgasło w twoim domu światło?

Krok trzeci- zlicz swoje koszty

Zanim znajdziesz się na kolejnym etapie, zlicz starannie swoje koszty. Zacznij od zsumowania tych kwot, które są ci absolutnie niezbędne, aby po prostu przeżyć. Twoje stałe zobowiązania to z pewnością czynsz, opłaty za media, abonamenty za usługi (telefon, Internet, TV), ewentualne wydatki z tytułu najmu lokalu, w którym mieszkasz, wydatki na komunikację, opłaty za zajęcia dzieci czy przedszkole. Przeanalizuj te kwoty w ujęciu miesięcznym, ale też zastanów się nad wydatkami rocznymi. Jeśli masz auto, regularnie ponosisz koszt z tytułu ubezpieczenia, zapewne podobnie ubezpieczasz dom czy mieszkanie. Podziel kwoty roczna na 12 miesięcy i dolicz do kosztów stałych. Teraz już tylko jedna kategoria, chyba najkosztowniejsza, czyli życie. Postaraj się spisywać przynajmniej przez miesiąc kwoty z paragonów, tak by można było zliczyć, jakie są twoje wydatki na żywność, chemię czy kosmetyki.

Krok czwarty- tnij koszty i zwiększaj dochody

Być może analiza twoich wydatków pozwoli ci na wycięcie części z nich. Staranny przegląd umów z dostawcami, zmiany abonamentów czy taryf (choćby tej za prąd) mogą przynieść spore odciążenie w comiesięcznych zobowiązaniach. Przyjrzyj się tez grupie codziennych wydatków. Czasem wystarczy zaplanować tygodniowy jadłospis i zrobić zakupy raz w tygodniu, aby uniknąć niepotrzebnych kosztów zakupu przekąsek czy słodyczy w drogim, osiedlowym sklepie. Przede wszystkim jednak pamiętaj, że masz długi. Koniec z kawą w mieście, wyjściami do restauracji i zbędnymi zakupami. Nadal za mało? Weź się do pracy. Poszukaj dodatkowego zajęcia, poproś o nadgodziny, zaproponuj, że popilnujesz dzieci sąsiadki albo posprzątasz jej mieszkanie. Głupio ci i się wstydzisz? Pomyśl, jak będziesz się wstydzić, gdy komornik zacznie zajmować ci meble na oczach sąsiadów.

Krok piąty- ustal kolejność spłat

Teoretycznie powinieneś rozpocząć od spłat tych zobowiązań, które są najbardziej kosztowne. To sensowne i zasadne matematycznie rozwiązanie, ale gdybyś zachowywał się sensownie, zapewne nie miałbyś długów. Dlatego skup się najpierw na zadłużeniach, z którymi najłatwiej sobie poradzisz. Po prostu to zmotywuje cię do dalszych działań. Zacznij spłacać te pożyczki, które wydają się realne. Masz do oddania jeszcze dwie niewielkie raty za sprzęt AGD? Oddaj je od razu, to po prostu jeden dług mniej. Sukces daje ci motywację, a ta pozwala na dalsze spłaty.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *